niedziela, 9 czerwca 2013

Sopotello i dom dziecka / 63

W Sopocie nieopodal Hipodromu  od jakiegoś czasu funkcjonuje w weekendy Pchli Targ. Ludzie zjeżdżają się z Trójmiasta i okolic. Na straganach pojawiają się różne dziwne rzeczy. Powiedziałbym szału nie ma, ale nie mnie to oceniać. Przedziwne jest to, co ludzie potrafią odgruzować i wystawić na sprzedaż, a jeszcze dziwniejsza jest dla mnie myśl, że na niektóre z tych najdziwniejszych rzeczy znajdzie się nabywca.

Przy tym wszystkim znajduje się scena koncertowa. Kilka razy tam będąc zawsze byłem świadkiem ożywiania targowiska oprawą ze sceny. W weekend majowy grupa, która przyjechała z Warszawy grała tam koncert dla nie przesadzając kilkunastoosobowej publiczności. Dla tej pod sceną rozstawione są leżaki, na których można beztrosko przycupnąć, odpocząć, posłuchać muzyki i nie tylko. Na załączonym obrazku instruktor fitness i emeryci, którzy opowiadają o tym jak ruch odmienił ich podejście do życia na co dzień. Gratuluję i zazdroszczę determinacji.
Od x lat słyszę, że niemiecki proszek jest lepszy od tego naszego pomimo, że producent ten sam. Podobne historie słychać o kawie, o herbacie z pozamiatanego magazynu nie wspomnę. Nie wnikam. Świadomość, tego że moje pranie jest bardziej świeże i bardziej lśniące chyba nie zmieniłoby mojego wszechświata tak bardzo. Na straganach skrzyneczki z dobrociami przywiezionymi właśnie zza zachodniej granicy. Połączenie coli i yerba mate? Sorry Helmut nie skusze się więcej.
 
_____________________________________________________________________________
Najwięcej emocji jednak spowodowała niedzielna wizyta w jednym z gdańskich domów dziecka. Patrząc na krzywdę tych bezbronnych, nieświadomych swojego losu maluchów człowiek karci się za każdą chwile, w której miał czelność na cokolwiek narzekać.
Przyglądaliśmy się pokazom psiej tresury zorganizowanej dla dzieci przez szkołę Dog and roll. Radość dzieciaków była nie do opisania. Ze smutkiem opuszczało się to miejsce, mając poczucie jakiejś nieopisanej niesprawiedliwości losu. I słysząc głos chłopca, który prosił kolejne osoby, żeby jeszcze nie wychodzili. Za mocny ładunek jak dla mnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz